W Słowie Bożym w 1.Kor.15,29 możemy przeczytać rzecz następującą:

„Cóż tedy uczynią ci, którzy się dają chrzcić za umarłych? Jeżeli umarli w ogóle nie bywają wzbudzeni, to po cóż się dać chrzcić za nich?”

Jest wiele interpretacji powyższego tekstu. Jedne są bardziej, a inne mniej przekonujące. Jednakże w aspekcie początków naszej wiary i naszego Kościoła przedstawić pragnę tę najlepszą. Otóż:

Zapewne chrzest za umarłych nie był powszechną praktyką. Powyższa wzmianka jest jedyną w Słowie Bożym. Wielce prawdopodobne jest, iż chodziło o chrzest za zmarłych katechumenów, którzy nie zdążyli przyjąć go przed śmiercią sami. Przygotowania i nauki poprzedzające chrzest trwały wówczas około roku.

 

W Dziejach Apostolskich 6,1 został przedstawiony bardzo wczesny konflikt w pierwotnej gminie judeochrześcijańskiej jeszcze podówczas. Mianowicie:

Zaczęli Helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy.”

Wbrew pozorom niebyła to błaha kwestia, lecz ważny problem w nowopowstałej Wspólnocie głoszącej duże etyczne wymagania.

Prawo żydowskie zaś i kanony życia społecznego Izraela, nakazywały opiekę nad wdowami, szczególnie jeśli te miały małe dzieci bądź też nie miały już rodzin.

Sytuacja związana z duża ilością wdów wzięła się stąd, iż każdy pobożny Żyd przed śmiercią starał się zamieszkać przy Świątyni w Jerozolimie lub też w jej okolicy najbliższej i umrzeć w jej bliskości. W związku z czym multum wyznawców Mojżesza z diaspory w jesieni swego życia przeprowadzało się do Jerozolimy lub w jej okolice. Konsekwencją ów eksodusu była właśnie duża ilość wdów, które po śmierci mężów często pozostawały bez środków do życia. Wówczas to obowiązek ich utrzymania przechodził na Wspólnotę. Tak duża ilość przybyszów rodziła także wszelkiej maści napięcia na tle m.in. językowym, kulturowym, obyczajowym, czy też finansowym.

Tenże problem dotyczył także wczesnej, chrześcijańskiej gminy jerozolimskiej, która praktycznie jeszcze niczym się nie różniła – poza wiarą w Jezusa Mesjasza – od wiary swych ojców.

Do rozwiązania tej kwestii w łonie Wspólnoty wczesnochrześcijańskiej świętego miasta zaangażowano grono Dodeka, tj. Dwunastu Apostołów.

Ta niby błaha sytuacja wymusiła duże zmiany w organizacji tejże wczesnej Eklezji i całego Chrystianizmu.

Konflikt wokół stołów doprowadził do powstania – na wzór samorządu synagogalnego w judaizmie / mozaizmie – grona Hepta, tj. Siedmiu.

Ów socjalne zaniedbania były jedynie i aż objawem, a nie przyczyną, konfliktów i waśni w pierwotnej gminie pomiędzy gronem judaizantów i hellenistów z diaspory.

Tychże Siedmiu miało m.in. zajmować się sprawami administracyjno – socjalnymi i charytatywnymi oraz niwelowaniem napięć w społeczności gminy chrześcijańskiej.

O szczególnej pozycji wdów w Chrześcijaństwie, szczególnie tym pierwotnym i wczesnym, świadczy kwestia, iźli, gdy nie było w danej Eklezji proroków – charyzmatyków, to wdowy otrzymywały przysługujące im pierwociny ze wszystkiego.

To zaś – powstanie grona Hepta i jego działalność – doprowadziło do wybuchu krwawych oraz gwałtownych prześladowań, które doprowadziły do tego, iż część Wspólnoty opuściła Jerozolimę i dotarła m.in. na Cypr, do Syrii, czy też Fenicji – jak poświadcza nam Słowo. Eksodus tenże poskutkował powstaniem pierwszych gmin chrześcijańskich z udziałem nawróconych z pogan.

Na podstawie: Gajewski Wojciech – „Charyzmat. Urząd. Hierarchia.”

Niepodważalnym jest fakt, iż w pierwotnym Kościele istniała służba kobiet w formie diakonatu. Zaświadcza o tym chociażby Paweł apostoł:

  • Polecam wam Febę, naszą siostrę, diakonisę Kościoła w Kenchrach”. [Rzym. 16,1]

Różnice pomiędzy diakonami, a diakonisami wiązały się jedynie w aspekcie kulturowym tamtejszych czasów. Nowy Testament podaje nam, iż diakonisy winny być stateczne, wolne od oczerniania trzeźwe i wierne we wszystkim i, że mogą nimi zostać po okresie próby.

Funkcję diakonis związane były z posługiwaniem kobietom i polegały, m.in. na przygotowaniu katechumenek do chrztu, działalności charytatywnej, opiece nad chorymi, czy też misjonarskiej.

Diakonise często były powoływane spośród wdów żyjących w czystości i dziewic.

Pamiętajmy, że to właśnie kobiety usługiwały Jezusowi, to one były pod krzyżem na Golgocie, to one były pierwszymi świadkiniami Zmartwychwstania Mistrza.

Na podstawie Nowego Testamentu, źródeł internetowych oraz Gajewski W.: Charyzmat. Urząd. Hierarchia.

Większość wizerunków Chrystusa, jakie znamy była w wielkiej części od pewnego momentu Chrześcijaństwa wzorowana na wizerunku Aleksandra Wielkiego. Tak mówią nam co potężniejsze kompendia historyczne. Jednak, czy aby na pewno? Spójrzmy, co na temat wyglądu Syna Bożego ma nam do powiedzenia jedyny – podkreślę:
jedyny – biblijny fragment. Jest to Księga Izajasza (53. rozdział):

„Wyrósł bowiem przed nim jako latorośl i jako korzeń z suchej ziemi. Nie miał postawy ani urody,
które by pociągały nasze oczy i nie był to wygląd, który by nam się mógł podobać. Wzgardzony był i
opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w cierpieniu jak ten, przed którym zakrywa się
twarz, wzgardzony tak, że nie zważaliśmy na Niego. Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia
wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. Lecz on zraniony
jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami
jesteśmy uleczeni.”

Niewątpliwie jest to fragment mocno oddziaływujący na serce i wyobraźnię. Jeszcze bardziej daje nam do zastanowienia fakt, że Judasz musiał pocałować Mistrza, aby ten został przez nachodźców rozpoznany… ale ten wątek kilka innych ciekawostek poruszę osobno jeszcze. Następnie tenże sam wspaniały prorok Izajasz opisuje nam wygląd Chrystusa po wychłostaniu i przed ukrzyżowaniem:

„Jak wielu się przeraziło na jego widok – tak zeszpecony, niepodobny do ludzkiego był jego
wygląd, a jego postać nie taka jak synów ludzkich” (Księga Izajasza 52.14).

Ewangeliści zaś mówią nam, iż nasz Pan wycierpiał okrucieństwo do tego stopnia, że nawet swoim wyglądem nie przypominał człowieka, a jego wygląd był tak odpychający, że ludzie patrzyli na niego ze zdumieniem. (Mat. 26.67, 27.30; J 19.3).”

Co jednakże ma nam do powiedzenia na temat oblicza Jezusa nauka? Pozwolę sobię zwrócić uwagę na dwie kwestie. Na Całun turyński oczywiście oraz na Całun z Manopello. Poniżej widzimy komputerowe odwzorowanie postaci z Całunu Turyńskiego:

A tutaj zaś mamy wizerunek z Manopello:


Aby było jeszcze ciekawiej pragnę przedstawić efekt nałożenia na siebie wizerunku Całunu Turyńskiego i Całunu z Manoppello. Zgadzają się nie tylko proporcje twarzy ale i ślady zranień!!! Oto i on:

Śmiem więc postawić tezę o orginalności obu całunów. Tezę o tym, iż zawierają one wizerunek Jezusa Chrystusa! Te całuny to pierwsza Ewangelia napisana Ciałem Jezusa Chrystusa!

Modlitwa Pańska, czyli modlitwa Ojcze Nasz, to najważniejsza modlitwa dla Chrześcijan. Sam Jezus Chrystus swymi ustami nam ją przekazał poprzez swych uczniów, a następnie Nowy Testament. Ojcowie Kościoła uznali ją za wzór modlitwy chrześcijańskiej. Didache – najwcześniejsze poza Nowym Testamentem pismo z zarania Chrystianizmu, o którym jeszcze napiszę w późniejszym czasie osobny felieton, również przekazuje nam Modlitwę Pańską – zbliżoną do biblijnej mateuszowej. Dłuższą wersję stosowano w kręgach tzw. judeochrześcijańskich w Palestynie, zaś krótszą wśród Chrześcijan nawróconych z pogan.

Poniżej pragnę Was zaznajomić z Modlitwą Pańska wg przekładu interlinearnego Oficyny Wydawniczej „Vocatio”.

Mt 6,9-13
„…Ojcze nasz w niebiosach,
niech zostanie uświęcone Imię Twe,
niech przyjdzie królestwo Twe,
niech się stanie wola Twa,
jak w niebie i na ziemi.
Chleb nasz powszedni daj nam dzisiaj.
I (odpuść) nam długi nasze,
jak i my uwolniliśmy dłużników naszych.
I nie wprowadź nas w doświadczenie,
ale wyciągnij nas ze złego.”
Łk 11,2-4
„…Ojcze, niech zostanie uświęcone Imię Twe,
niech przyjdzie Królestwo Twe,
chleb nasz powszedni dawaj nam co dzień.
I odpuść nam grzechy nasze,
i bowiem sami odpuszczamy każdemu dłużnemu nam.
I nie wprowadziłbyś nas w doświadczenie.”
Pamiętajmy!:
„I kiedy stoicie modląc się, odpuszczajcie, jeśli coś macie przeciw komuś, aby i Ojciec wasz (ten) w
niebiosach, odpuścił wam występki wasze.” (Mk 11,25)

Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem, ani strojem. Nie mają bowiem własnych miast, nie posługują się jakimś niezwykłym dialektem, ich sposób życia nie odznacza się niczym szczególnym. Nie zawdzięczają swej nauki jakimś pomysłom czy marzeniom niespokojnych umysłów, nie występują, jak tylu innych, w obronie poglądów ludzkich. Mieszkają w miastach helleńskich i barbarzyńskich, jak komu wypadło, stosując się do miejscowych zwyczajów w ubraniu, jedzeniu, sposobie życia, a przecież samym swoim postępowaniem uzewnętrzniają owe przedziwne i wręcz paradoksalne prawa, jakimi się rządzą. Mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie obowiązki jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary jak cudzoziemcy. Każda ziemia obca jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą. Żenią się jak wszyscy i mają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych. Wszyscy dzielą jeden stół, lecz nie jedno łoże. Są w ciele, lecz żyją nie według ciała. Przebywają na ziemi, lecz są obywatelami nieba. Słuchają ustalonych praw, z własnym życiem zwyciężają prawa. Kochają wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują. Są zapoznani i potępiani, a skazani na śmierć zyskują życie. Są ubodzy, a wzbogacają wielu. Wszystkiego im nie dostaje, a opływają we wszystko. Pogardzają nimi, a oni w pogardzie tej znajdują chwałę. Spotwarzają ich, a są usprawiedliwieni. Ubliżają im, a oni błogosławią. Obrażają ich, a oni okazują wszystkim szacunek. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze. Karani radują się jak ci, co budzą się do życia. Żydzi walczą z nimi jak z obcymi, Hellenowie ich prześladują, a ci , którzy ich nienawidzą, nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści. Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie. (List do Diogeneta)

Ów apologia powstała w II w. n.e. w Aleksandrii. Jest ona wykładem podstawowych zasad religii chrześcijańskiej skierowanym do pogan. Krytykuje pogaństwo i judaizm. Zawiera także pouczenia oraz krótką katechezę.

Pierwsi Chrześcijanie żyli tzw. zwyczajnym życiem. Jest to ogromna sztuka, umieć żyć codziennością i czerpać z niej radość.  Poprzez takie życie, nasi Bracia i Siostry dawali świadectwo prostoty. Doskonale zdawali sobie sprawę z istnienia rzeczy doczesnych, odciągających uwagę człowieka od Prawdy, takich jak dążenia do władzy, bogacenia się, ekstrawagancki strój, przesadna mowa czy zachowanie. Skupiali się na tym co istotne i wieczne, bez rozpraszania się na to co trywialne i ulotne.

Świeże, aktualne i jakże prawdziwe były dlań słowa Jezusa Chrystusa:

Nikt nie może służyć dwom panom, bo jednym gardzić będzie, a drugiego polubi; o jednego dbał będzie, a drugiego zlekceważy. Nie możecie służyć Bogu i mamonie. Dlatego mówię wam: nie martwcie się o swoje życie, co będziecie jeść lub co pić będziecie; ani o swoje ciało, czym się przyodziejecie. Czy życie nie jest ważniejsze od pokarmu, a ciało od odzienia? Popatrzcie na ptaki na niebie: nie sieją, nie żną, nie gromadzą w magazynach, a wasz Ojciec niebieski je żywi. Czy wy nie więcej znaczycie niż one? Kto z was swoim staraniem jedną chwilę może dodać do swojego wieku? Dlaczego martwicie się o odzienie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ciężko ani nie przędą, a mówię wam, że nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był ubrany tak, jak jedna z nich. Jeśli zatem to ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca wrzucają, Bóg tak odziewa, to o wiele bardziej was, małej wiary! A zatem nie martwcie się, mówiąc: „Co będziemy jeść?”, albo: „Co będziemy pić?”, albo: „Czym się odziejemy?” Bo o to wszystko zabiegają poganie. A wasz Ojciec niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Zabiegajcie najpierw o królestwo i o jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie martwcie się zatem o jutro, bo jutro samo zatroszczy się o siebie. Starczy dniowi jego własnej biedy. (Mt 6,24-34)

 

Chrześcijański Kościół sprzed czasów cesarza Konstantyna bezspornie był antymilitarystyczny. Zarówno ze względu na przelew krwi, jak i na bałwochwalczą przysięgę składaną cesarzowi.

Sam Pan Jezus, jak i pierwsi Chrześcijanie byli skrajnymi pacyfistami. Dowodzą tego wiele ustępów biblijnych oraz historia i tradycja początków Chrystianizmu.

To, co winno nas przekonać o słuszności Ewangelii, to właśnie ów pokora i pokojowe nastawienie do tego systemu rzeczy, a nie, jak w islamie – brutalny przelew krwi.

Jednakże pierwsi Chrześcijanie także służyli w armii, co potwierdzają m.in. żywoty męczenników. Część z nich wezwana głosem sumienia rezygnowała ze służby, ale jednak inna część pozostawała na służbie cesarza
i jego dominium. Bywało w pewnym momencie tak, że całe legiony był chrześcijańskie w pogańskim Imperium Rzymskim. Gdy w IV. w. n.e. Rzym oficjalnie stał się chrześcijański wydano edykt o tym, iż w armii mogą służyć tylko chrześcijanie. To częściowo załatwiło kwestię sumienia i służby
we wojsku.

Do tego momentu pierwsi Chrystianie stanowczo potępiali używanie broni. Od tego zaś momentu, Ojcowie Kościoła zaczęło uznawać wojnę obronną za rzecz słuszną.

Przyjrzyjmy się jeszcze słowom samego Mistrza o służbie wojskowej:

„Pytali go też i żołnierze: «A my, co mamy czynić?» On im odpowiadał: «Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie
na swoim żołdzie».” [Łk. 3,14]

Napisano na podstawie: Cywilizacja wczesnego Chrześcijaństwa, Simon M.

We wspólnocie pierwszych chrześcijan pochówek, grób był ostatnią formą miłosierdzia, także w stosunku i do ubogich. Nawet cesarz Julian przypisuje szerzenie się chrześcijaństwa przede wszystkim filantropii wobec cudzoziemców oraz grzebaniu umarłych.

Postawa chrześcijan wywierała wpływ na wyobraźnię pogan. Kościół bowiem nie poprzestawał na grzebaniu własnych umarłych. Wypełniał ten obowiązek wobec wszystkich zmarłych bez grobu, ofiar klęsk, czy też katastrof morskich.

Był to jeden z obowiązków diakona: „Jeśli mieszka (diakon) w mieście leżącym na wybrzeżu, niechaj często przemierza brzeg morski, by zabrać ciało rozbitka. Niech go ubierze i pogrzebie.” – nakazuje Testament.

U pierwszych chrześcijan ubodzy i obcy byli grzebani na koszt wspólnoty: „Gdy dowiedzą się, że umarł ktoś ubogi spośród nich, troszczą się o jego pogrzeb w miarę swoich możliwości.

Przez wzgląd m.in. na naśladowanie grobu Chrystusa, wierność biblijnym zwyczajom oraz na zmartwychwstanie, pierwotne wspólnoty wzdrygały się przed kremacją, czy też inną formą pochówku niż grób.

Bogate rodziny chrześcijańskie udostępniały swoje grobowce biednym wspólnoty, np. rzymska krypta Lucyny sięga aż I. wieku n.e. Katakumby zajmowane były przez chrześcijan skromnego pochodzenia w części przez potomków wyzwoleńców korzystających z koncesji pogrzebowej. Gdy brakowało miejsca na powierzchni, kopano podziemne korytarze.

Nawet w śmierci pierwsi chrześcijanie, czy to patrycjusze, czy tez niewolnicy, potwierdzali swą wspólnotę i swe braterstwo w tej samej nadziei.

Najwyższą karą zaś, jaką poganie wymierzali męczennikom, nie była sama śmierć, ale właśnie odmówienie im pogrzebu, np. w Lyonie pod nadzorem wojskowych rzucano ich ciała drapieżnym ptakom na pożarcie: „Tak zrobili, jak gdyby mogli pokonać Boga, a męczenników pozbawić odrodzenia. (…) Patrzmy teraz, czy powstaną z martwych i czy Bóg ich będzie im mógł pomóc i wyrwać z rąk naszych.

Na podstawie źródła: Hamman A.G. – Życie codzienne pierwszych chrześcijan

Z przykrością muszę zauważyć, iż w obecnie w Chrześcijaństwie dostrzegamy bardzo niebezpieczne i skrajnie liberalistyczne tendencje, które mnożą się pod płaszczykiem – fałszywej niestety – miłości.

Jedną z takich tendencji jest przyzwolenie na aborcję. Czy ludzie przyzwalający
na holokaust aborcji mogą się nazywać w ogóle Dziećmi Bożymi? Czy nadal są na łonie Kościoła Chrystusa?

Wytaczane są szeregi pseudo argumentów mających legitymizować i usprawiedliwiać zabijanie dzieci nienarodzonych; a to, że chore, a to, że z gwałtu a to, że niepełnosprawne, a to, że będzie cierpieć, a to jeszcze, że za małe mieszkanie. To jeszcze nie koniec tej hitlerowskiej, eugenicznej głupoty!

Są takie osoby, uważające się za wyznawców Chrystusa, które swoją apologię mordowania opierają na odpowiednio zmanipulowanych tekstach Starego Testamentu i twierdzą, że stoi tam, iż za człeka uważa się dopiero dziecko, które wyda pierwszy krzyk po narodzinach.

Przypominam, iż szatan także odpowiednio manipuluje Słowem Bożym, aby zwieść – o ile to możliwe – nawet wybranych.

Za takich „chrześcijan” należy się modlić o zmianę ich sposobu myślenia i odmianę serc.

Nie będę tutaj nawet przytaczał przykazania Dekalogu: „Nie morduj!”. Nie będę
też przytaczał słów Pana Jezusa o miłości i miłosierdziu.

Szatan kolejny raz w imię walki z cywilizacją chrześcijańską stosuje oręż pseudochrześcijańskiej retoryki.

Jeżeli Biblia kogoś nie przekonuje w tejże materii, to niech porzuci swe błędne interpretacje i poglądy w tej sprawie i spojrzy na to, jak sprawa mordowania dzieci miała się u Pierwszych Chrześcijan.

Otóż, niezaprzeczalnym faktem historycznym jest, iż pierwsi wyznawcy Chrystusa tym m.in. właśnie odróżniali się od pogan, iż nie zbywali płodów!!! Pod żadnym pozorem!!! W żadnym wypadku i przypadku!!!

Jakby tego było mało, przygarniali również sieroty i te chrześcijańskie i te pogańskie
– przy okazji czyniąc zeń uczniów Jezusa z Nazaretu.

Tak więc podążając za Słowem Bożym i przykładem naszych Braci i Sióstr z czasów brzasku Chrystianizmu, a tym samym zdrowej i nieskażonej nauki, jako prawdziwi naśladowcy Chrystusa mamy obowiązek być zaciekłymi przeciwnikami aborcji w jakiejkolwiek formie
i z jakiegokolwiek powodu!!!

Pragnę zauważyć, iż tenże holokaust aborcji – podobnie jak holokaust zorganizowany przez Niemców w czasach III Rzeszy – to nic innego, jak ofiara całopalna dla molocha!!!

Ratujmy więc dzieci wydane na rzeź!!!

Pierwotne Chrześcijaństwo nazywane było Drogą, a Chrześcijanie m.in. Uczestnikami Drogi lub też Świętymi. Poświadczają to m.in. następujące teksty biblijne:

  • Dz.Ap. 9,1-2: „Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Udał się do arcykapłana i poprosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy mężczyzn i kobiety, zwolenników tej drogi, jeśliby jakichś znalazł.”

  • Dz.Ap. 18,26: „Zaczął on odważnie przemawiać w synagodze. Gdy go Pryscylla i Akwila usłyszeli, zabrali go z sobą i wyłożyli mu dokładnie drogę Bożą.

  • Dz.Ap. 19,23: „W tym właśnie czasie powstał niemały rozruch z powodu drogi Pana.

  • Dz.Ap. 22,4: „Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety.

  • Dz.Ap. 24,14: To jednak wyznaję przed tobą: Według drogi, nazywanej przez nich sektą, służę Bogu moich ojców, wierząc we wszystko, co napisane zostało w Prawie i u Proroków.

Według Dziejów Apostolskich (11,26):

W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami.

Zaś pierwsze poświadczone użycie tej nazwy również występuje w Dziejach Apostolskich (26,28): „Niewiele brakuje, a przekonałbyś mnie i zrobił ze mnie chrześcijanina„.