Modlitwa Pańska, czyli modlitwa Ojcze Nasz, to najważniejsza modlitwa dla Chrześcijan. Sam Jezus Chrystus swymi ustami nam ją przekazał poprzez swych uczniów, a następnie Nowy Testament. Ojcowie Kościoła uznali ją za wzór modlitwy chrześcijańskiej. Didache – najwcześniejsze poza Nowym Testamentem pismo z zarania Chrystianizmu, o którym jeszcze napiszę w późniejszym czasie osobny felieton, również przekazuje nam Modlitwę Pańską – zbliżoną do biblijnej mateuszowej. Dłuższą wersję stosowano w kręgach tzw. judeochrześcijańskich w Palestynie, zaś krótszą wśród Chrześcijan nawróconych z pogan.

Poniżej pragnę Was zaznajomić z Modlitwą Pańska wg przekładu interlinearnego Oficyny Wydawniczej „Vocatio”.

Mt 6,9-13
„…Ojcze nasz w niebiosach,
niech zostanie uświęcone Imię Twe,
niech przyjdzie królestwo Twe,
niech się stanie wola Twa,
jak w niebie i na ziemi.
Chleb nasz powszedni daj nam dzisiaj.
I (odpuść) nam długi nasze,
jak i my uwolniliśmy dłużników naszych.
I nie wprowadź nas w doświadczenie,
ale wyciągnij nas ze złego.”
Łk 11,2-4
„…Ojcze, niech zostanie uświęcone Imię Twe,
niech przyjdzie Królestwo Twe,
chleb nasz powszedni dawaj nam co dzień.
I odpuść nam grzechy nasze,
i bowiem sami odpuszczamy każdemu dłużnemu nam.
I nie wprowadziłbyś nas w doświadczenie.”
Pamiętajmy!:
„I kiedy stoicie modląc się, odpuszczajcie, jeśli coś macie przeciw komuś, aby i Ojciec wasz (ten) w
niebiosach, odpuścił wam występki wasze.” (Mk 11,25)

Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem, ani strojem. Nie mają bowiem własnych miast, nie posługują się jakimś niezwykłym dialektem, ich sposób życia nie odznacza się niczym szczególnym. Nie zawdzięczają swej nauki jakimś pomysłom czy marzeniom niespokojnych umysłów, nie występują, jak tylu innych, w obronie poglądów ludzkich. Mieszkają w miastach helleńskich i barbarzyńskich, jak komu wypadło, stosując się do miejscowych zwyczajów w ubraniu, jedzeniu, sposobie życia, a przecież samym swoim postępowaniem uzewnętrzniają owe przedziwne i wręcz paradoksalne prawa, jakimi się rządzą. Mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie obowiązki jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary jak cudzoziemcy. Każda ziemia obca jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą. Żenią się jak wszyscy i mają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych. Wszyscy dzielą jeden stół, lecz nie jedno łoże. Są w ciele, lecz żyją nie według ciała. Przebywają na ziemi, lecz są obywatelami nieba. Słuchają ustalonych praw, z własnym życiem zwyciężają prawa. Kochają wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują. Są zapoznani i potępiani, a skazani na śmierć zyskują życie. Są ubodzy, a wzbogacają wielu. Wszystkiego im nie dostaje, a opływają we wszystko. Pogardzają nimi, a oni w pogardzie tej znajdują chwałę. Spotwarzają ich, a są usprawiedliwieni. Ubliżają im, a oni błogosławią. Obrażają ich, a oni okazują wszystkim szacunek. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze. Karani radują się jak ci, co budzą się do życia. Żydzi walczą z nimi jak z obcymi, Hellenowie ich prześladują, a ci , którzy ich nienawidzą, nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści. Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie. (List do Diogeneta)

Ów apologia powstała w II w. n.e. w Aleksandrii. Jest ona wykładem podstawowych zasad religii chrześcijańskiej skierowanym do pogan. Krytykuje pogaństwo i judaizm. Zawiera także pouczenia oraz krótką katechezę.

Pierwsi Chrześcijanie żyli tzw. zwyczajnym życiem. Jest to ogromna sztuka, umieć żyć codziennością i czerpać z niej radość.  Poprzez takie życie, nasi Bracia i Siostry dawali świadectwo prostoty. Doskonale zdawali sobie sprawę z istnienia rzeczy doczesnych, odciągających uwagę człowieka od Prawdy, takich jak dążenia do władzy, bogacenia się, ekstrawagancki strój, przesadna mowa czy zachowanie. Skupiali się na tym co istotne i wieczne, bez rozpraszania się na to co trywialne i ulotne.

Świeże, aktualne i jakże prawdziwe były dlań słowa Jezusa Chrystusa:

Nikt nie może służyć dwom panom, bo jednym gardzić będzie, a drugiego polubi; o jednego dbał będzie, a drugiego zlekceważy. Nie możecie służyć Bogu i mamonie. Dlatego mówię wam: nie martwcie się o swoje życie, co będziecie jeść lub co pić będziecie; ani o swoje ciało, czym się przyodziejecie. Czy życie nie jest ważniejsze od pokarmu, a ciało od odzienia? Popatrzcie na ptaki na niebie: nie sieją, nie żną, nie gromadzą w magazynach, a wasz Ojciec niebieski je żywi. Czy wy nie więcej znaczycie niż one? Kto z was swoim staraniem jedną chwilę może dodać do swojego wieku? Dlaczego martwicie się o odzienie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ciężko ani nie przędą, a mówię wam, że nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był ubrany tak, jak jedna z nich. Jeśli zatem to ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca wrzucają, Bóg tak odziewa, to o wiele bardziej was, małej wiary! A zatem nie martwcie się, mówiąc: „Co będziemy jeść?”, albo: „Co będziemy pić?”, albo: „Czym się odziejemy?” Bo o to wszystko zabiegają poganie. A wasz Ojciec niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Zabiegajcie najpierw o królestwo i o jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie martwcie się zatem o jutro, bo jutro samo zatroszczy się o siebie. Starczy dniowi jego własnej biedy. (Mt 6,24-34)

 

Chrześcijański Kościół sprzed czasów cesarza Konstantyna bezspornie był antymilitarystyczny. Zarówno ze względu na przelew krwi, jak i na bałwochwalczą przysięgę składaną cesarzowi.

Sam Pan Jezus, jak i pierwsi Chrześcijanie byli skrajnymi pacyfistami. Dowodzą tego wiele ustępów biblijnych oraz historia i tradycja początków Chrystianizmu.

To, co winno nas przekonać o słuszności Ewangelii, to właśnie ów pokora i pokojowe nastawienie do tego systemu rzeczy, a nie, jak w islamie – brutalny przelew krwi.

Jednakże pierwsi Chrześcijanie także służyli w armii, co potwierdzają m.in. żywoty męczenników. Część z nich wezwana głosem sumienia rezygnowała ze służby, ale jednak inna część pozostawała na służbie cesarza
i jego dominium. Bywało w pewnym momencie tak, że całe legiony był chrześcijańskie w pogańskim Imperium Rzymskim. Gdy w IV. w. n.e. Rzym oficjalnie stał się chrześcijański wydano edykt o tym, iż w armii mogą służyć tylko chrześcijanie. To częściowo załatwiło kwestię sumienia i służby
we wojsku.

Do tego momentu pierwsi Chrystianie stanowczo potępiali używanie broni. Od tego zaś momentu, Ojcowie Kościoła zaczęło uznawać wojnę obronną za rzecz słuszną.

Przyjrzyjmy się jeszcze słowom samego Mistrza o służbie wojskowej:

„Pytali go też i żołnierze: «A my, co mamy czynić?» On im odpowiadał: «Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie
na swoim żołdzie».” [Łk. 3,14]

Napisano na podstawie: Cywilizacja wczesnego Chrześcijaństwa, Simon M.

We wspólnocie pierwszych chrześcijan pochówek, grób był ostatnią formą miłosierdzia, także w stosunku i do ubogich. Nawet cesarz Julian przypisuje szerzenie się chrześcijaństwa przede wszystkim filantropii wobec cudzoziemców oraz grzebaniu umarłych.

Postawa chrześcijan wywierała wpływ na wyobraźnię pogan. Kościół bowiem nie poprzestawał na grzebaniu własnych umarłych. Wypełniał ten obowiązek wobec wszystkich zmarłych bez grobu, ofiar klęsk, czy też katastrof morskich.

Był to jeden z obowiązków diakona: „Jeśli mieszka (diakon) w mieście leżącym na wybrzeżu, niechaj często przemierza brzeg morski, by zabrać ciało rozbitka. Niech go ubierze i pogrzebie.” – nakazuje Testament.

U pierwszych chrześcijan ubodzy i obcy byli grzebani na koszt wspólnoty: „Gdy dowiedzą się, że umarł ktoś ubogi spośród nich, troszczą się o jego pogrzeb w miarę swoich możliwości.

Przez wzgląd m.in. na naśladowanie grobu Chrystusa, wierność biblijnym zwyczajom oraz na zmartwychwstanie, pierwotne wspólnoty wzdrygały się przed kremacją, czy też inną formą pochówku niż grób.

Bogate rodziny chrześcijańskie udostępniały swoje grobowce biednym wspólnoty, np. rzymska krypta Lucyny sięga aż I. wieku n.e. Katakumby zajmowane były przez chrześcijan skromnego pochodzenia w części przez potomków wyzwoleńców korzystających z koncesji pogrzebowej. Gdy brakowało miejsca na powierzchni, kopano podziemne korytarze.

Nawet w śmierci pierwsi chrześcijanie, czy to patrycjusze, czy tez niewolnicy, potwierdzali swą wspólnotę i swe braterstwo w tej samej nadziei.

Najwyższą karą zaś, jaką poganie wymierzali męczennikom, nie była sama śmierć, ale właśnie odmówienie im pogrzebu, np. w Lyonie pod nadzorem wojskowych rzucano ich ciała drapieżnym ptakom na pożarcie: „Tak zrobili, jak gdyby mogli pokonać Boga, a męczenników pozbawić odrodzenia. (…) Patrzmy teraz, czy powstaną z martwych i czy Bóg ich będzie im mógł pomóc i wyrwać z rąk naszych.

Na podstawie źródła: Hamman A.G. – Życie codzienne pierwszych chrześcijan

Z przykrością muszę zauważyć, iż w obecnie w Chrześcijaństwie dostrzegamy bardzo niebezpieczne i skrajnie liberalistyczne tendencje, które mnożą się pod płaszczykiem – fałszywej niestety – miłości.

Jedną z takich tendencji jest przyzwolenie na aborcję. Czy ludzie przyzwalający
na holokaust aborcji mogą się nazywać w ogóle Dziećmi Bożymi? Czy nadal są na łonie Kościoła Chrystusa?

Wytaczane są szeregi pseudo argumentów mających legitymizować i usprawiedliwiać zabijanie dzieci nienarodzonych; a to, że chore, a to, że z gwałtu a to, że niepełnosprawne, a to, że będzie cierpieć, a to jeszcze, że za małe mieszkanie. To jeszcze nie koniec tej hitlerowskiej, eugenicznej głupoty!

Są takie osoby, uważające się za wyznawców Chrystusa, które swoją apologię mordowania opierają na odpowiednio zmanipulowanych tekstach Starego Testamentu i twierdzą, że stoi tam, iż za człeka uważa się dopiero dziecko, które wyda pierwszy krzyk po narodzinach.

Przypominam, iż szatan także odpowiednio manipuluje Słowem Bożym, aby zwieść – o ile to możliwe – nawet wybranych.

Za takich „chrześcijan” należy się modlić o zmianę ich sposobu myślenia i odmianę serc.

Nie będę tutaj nawet przytaczał przykazania Dekalogu: „Nie morduj!”. Nie będę
też przytaczał słów Pana Jezusa o miłości i miłosierdziu.

Szatan kolejny raz w imię walki z cywilizacją chrześcijańską stosuje oręż pseudochrześcijańskiej retoryki.

Jeżeli Biblia kogoś nie przekonuje w tejże materii, to niech porzuci swe błędne interpretacje i poglądy w tej sprawie i spojrzy na to, jak sprawa mordowania dzieci miała się u Pierwszych Chrześcijan.

Otóż, niezaprzeczalnym faktem historycznym jest, iż pierwsi wyznawcy Chrystusa tym m.in. właśnie odróżniali się od pogan, iż nie zbywali płodów!!! Pod żadnym pozorem!!! W żadnym wypadku i przypadku!!!

Jakby tego było mało, przygarniali również sieroty i te chrześcijańskie i te pogańskie
– przy okazji czyniąc zeń uczniów Jezusa z Nazaretu.

Tak więc podążając za Słowem Bożym i przykładem naszych Braci i Sióstr z czasów brzasku Chrystianizmu, a tym samym zdrowej i nieskażonej nauki, jako prawdziwi naśladowcy Chrystusa mamy obowiązek być zaciekłymi przeciwnikami aborcji w jakiejkolwiek formie
i z jakiegokolwiek powodu!!!

Pragnę zauważyć, iż tenże holokaust aborcji – podobnie jak holokaust zorganizowany przez Niemców w czasach III Rzeszy – to nic innego, jak ofiara całopalna dla molocha!!!

Ratujmy więc dzieci wydane na rzeź!!!

Pierwotne Chrześcijaństwo nazywane było Drogą, a Chrześcijanie m.in. Uczestnikami Drogi lub też Świętymi. Poświadczają to m.in. następujące teksty biblijne:

  • Dz.Ap. 9,1-2: „Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Udał się do arcykapłana i poprosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy mężczyzn i kobiety, zwolenników tej drogi, jeśliby jakichś znalazł.”

  • Dz.Ap. 18,26: „Zaczął on odważnie przemawiać w synagodze. Gdy go Pryscylla i Akwila usłyszeli, zabrali go z sobą i wyłożyli mu dokładnie drogę Bożą.

  • Dz.Ap. 19,23: „W tym właśnie czasie powstał niemały rozruch z powodu drogi Pana.

  • Dz.Ap. 22,4: „Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety.

  • Dz.Ap. 24,14: To jednak wyznaję przed tobą: Według drogi, nazywanej przez nich sektą, służę Bogu moich ojców, wierząc we wszystko, co napisane zostało w Prawie i u Proroków.

Według Dziejów Apostolskich (11,26):

W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami.

Zaś pierwsze poświadczone użycie tej nazwy również występuje w Dziejach Apostolskich (26,28): „Niewiele brakuje, a przekonałbyś mnie i zrobił ze mnie chrześcijanina„.

W Biblii termin ekklesia przetłumaczono, jako Kościół (Ef. 1,22; 3,21; 5,23; Flp. 3,6; Kol. 1,18; Dz.Ap. 8,1; 1.Kor. 1,2; Rzym. 16,5), a ściślej rzecz biorąc słowem tym określono wyznawców Jezusa Chrystusa. W grece koine (odmianie greki, w której spisano Nowy Testament) słowo to oznacza dosłownie Zgromadzenie.

Tuż po zmartwychwstaniu Pana wierzący w Niego spotykali się w Świątyni Jerozolimskiej w tzw. Przedsionku Salomona (Dz.Ap. 5,12) oraz w prywatnych domach (Dz.Ap. 2,46).

Prywatne domy z czasem i do pewnego momentu były głównym miejscem zgromadzeń pierwszych wyznawców Chrystusa:

  • Pozdrówcie także Kościół, który zbiera się w ich domu.” [Rzym. 16,5]

  • Pozdrówcie braci w Laodycei, zarówno Nimfasa, jak i Kościół gromadzący się w jego domu.” [Kol. 4,15]

  • Paweł, więzień Chrystusa Jezusa i Tymoteusz brat, do Filemona umiłowanego, naszego współpracownika, do Apfii, siostry, do naszego towarzysza broni Archipa i do Kościoła gromadzącego się w tym domu.” [Flm. 1,1-2]

  • I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie w łamaniu chleba i w modlitwach.” [Dz.Ap. 4,12]

Dom wczesnochrześcijański był zorganizowany oczywiście na wzór rzymski. Głową rodziny i domu był ojciec. Często niewolnicy byli tymi, którzy w danym domu przekazywali swą wiarę w Chrystusa Zmartwychwstałego swym panom. Często też, już po wyzwoleniu, nadal mieszkali i służyli już wtedy swoim współbraciom we wierze.

Rodzina taka wraz z niewolnikami stanowiła swego rodzaju swoista mikroeklezję, mikrokościół. Zbiór zaś takich domowych kościołów (ów nuklearnych eklezji) stanowił cały Kościół lokalny, do którego Apostoł Paweł kierował swe listy, np. zbiór rodzinnych domostw/kościołów w Koryncie, czy też Kolosach.

W późniejszym czasie prywatne domy były przez ich właścicieli opuszczane i oddawane w całości do użytku Wspólnocie. Stając się tym samym zalążkiem budynku Kościoła, jaki znamy obecnie. Najlepszym tego przykładem jest najstarszy – jak dotąd – odnaleziony Kościół w Dura Europos, który uprzednio był prywatnym domem.